Booksi.es
Tryb czytania na telefonie. W wydrukowanej książce tekst nie zasłania ilustracji.
Booksi.es
TA KSIĄŻKA JEST MOJA
Tymek
Tymek miał cztery lata i w pogodne popołudnie budował w swoim pokoju wieżę. Układał drewniane klocki wysoko, a pluszowy lew czekał przy dywanie. Wieża zachwiała się, runęła obok lwa i pacnęła o dywan.
Chłopiec spróbował od razu ustawić pierwszy klocek na dywanie. Palce mu drżały, więc klocek spadł i stuknął o dywan. — Mamo, czuję w brzuchu gorącą złość! — zawołał Tymek.
Chłopiec spróbował od razu ustawić pierwszy klocek na dywanie. Palce mu drżały, więc klocek spadł i stuknął o dywan. — Mamo, czuję w brzuchu gorącą złość! — zawołał Tymek.
Mama usiadła obok niego, zostawiając rozsypane klocki dokładnie tam, gdzie upadły. — Widzę, że jesteś zły, i zostanę przy tobie — powiedziała mama. Pokazała mu oddech jak balon i poprosiła, żeby zamknął oczy.
Mama usiadła obok niego, zostawiając rozsypane klocki dokładnie tam, gdzie upadły. — Widzę, że jesteś zły, i zostanę przy tobie — powiedziała mama. Pokazała mu oddech jak balon i poprosiła, żeby zamknął oczy.
Przy mamie Tymek zamknął oczy i wyobraził sobie jasną krainę kolorowych balonów. Nabierał powietrza nosem, a jego brzuch rósł jak balon. Przy wydechu wypuszczał je buzią, a mama robiła to razem z nim.
Przy mamie Tymek zamknął oczy i wyobraził sobie jasną krainę kolorowych balonów. Nabierał powietrza nosem, a jego brzuch rósł jak balon. Przy wydechu wypuszczał je buzią, a mama robiła to razem z nim.
Tymek i mama wykonali pięć oddechów, licząc każdy kolorowy balon. — Balony maleją — szepnął chłopiec, kiedy burza w brzuchu cichła. Po piątym oddechu otworzył oczy i zobaczył lwa czekającego w kąciku.
Tymek i mama wykonali pięć oddechów, licząc każdy kolorowy balon. — Balony maleją — szepnął chłopiec, kiedy burza w brzuchu cichła. Po piątym oddechu otworzył oczy i zobaczył lwa czekającego w kąciku.
Po otwarciu oczu Tymek wrócił z mamą do kącika i przytulił lwa. Resztka burzy zatupała mu w brzuchu, więc uścisk jej nie uciszył. — Mamo, mam jeszcze jeden sposób — powiedział chłopiec, patrząc ku oknu.
Po otwarciu oczu Tymek wrócił z mamą do kącika i przytulił lwa. Resztka burzy zatupała mu w brzuchu, więc uścisk jej nie uciszył. — Mamo, mam jeszcze jeden sposób — powiedział chłopiec, patrząc ku oknu.
Tuląc lwa, Tymek ruszył z kącika trasą między dywanem a oknem. — Mamo, spróbuję swoich trzech wielkich kroków — oznajmił chłopiec. Mama pokazała mu trzy palce, a on mocniej objął lwa przed pierwszym krokiem.
Tuląc lwa, Tymek ruszył z kącika trasą między dywanem a oknem. — Mamo, spróbuję swoich trzech wielkich kroków — oznajmił chłopiec. Mama pokazała mu trzy palce, a on mocniej objął lwa przed pierwszym krokiem.
Chłopiec zrobił trzy wielkie kroki od dywanu aż do okna. W drodze powrotnej przeszedł trzy kolejne, obejmując pluszowego lwa. — Tupnięcia ucichły, więc wrócę do wieży — powiedział Tymek, patrząc ku klockom.
Chłopiec zrobił trzy wielkie kroki od dywanu aż do okna. W drodze powrotnej przeszedł trzy kolejne, obejmując pluszowego lwa. — Tupnięcia ucichły, więc wrócę do wieży — powiedział Tymek, patrząc ku klockom.
Tymek wrócił z mamą do rozsypanych klocków na dywanie i rozpoczął trudną próbę. Ustawił dwa klocki na wąskiej podstawie, lecz oba zaczęły się chwiać. Podstawa przechyliła się, zanim chłopiec zdążył dołożyć trzeci klocek.
Tymek wrócił z mamą do rozsypanych klocków na dywanie i rozpoczął trudną próbę. Ustawił dwa klocki na wąskiej podstawie, lecz oba zaczęły się chwiać. Podstawa przechyliła się, zanim chłopiec zdążył dołożyć trzeci klocek.
Chłopiec wypuścił powietrze i ułożył szeroką podstawę z podawanych klocków. Z kolejnych, które dawała mu mama, zbudował wieżę wyższą niż poprzednia. — Gdy nadejdzie wieczór, usiądziemy na dywanie — powiedziała mama.
Chłopiec wypuścił powietrze i ułożył szeroką podstawę z podawanych klocków. Z kolejnych, które dawała mu mama, zbudował wieżę wyższą niż poprzednia. — Gdy nadejdzie wieczór, usiądziemy na dywanie — powiedziała mama.
Kiedy nadszedł wieczór, ubrany w piżamę Tymek przeszedł z mamą na dywan. Mama usiadła przy nim, po czym przeczytali pogodną książkę. Chłopiec wskazał kącik, obiecując mamie, że zaraz kogoś przyniesie.
Kiedy nadszedł wieczór, ubrany w piżamę Tymek przeszedł z mamą na dywan. Mama usiadła przy nim, po czym przeczytali pogodną książkę. Chłopiec wskazał kącik, obiecując mamie, że zaraz kogoś przyniesie.
Z kącika Tymek przyniósł pluszowego lwa i posadził go przy stojącej wieży. Przyłożył jego miękką łapę do swojego spokojnego brzucha. — Burza już poszła — powiedział chłopiec, a mama odpowiedziała ciepłym uśmiechem.
Z kącika Tymek przyniósł pluszowego lwa i posadził go przy stojącej wieży. Przyłożył jego miękką łapę do swojego spokojnego brzucha. — Burza już poszła — powiedział chłopiec, a mama odpowiedziała ciepłym uśmiechem.
O TEJ KSIĄŻCE
Tymek i burza w brzuchu
Czteroletni Tymek chce zbudować wspaniałą wieżę, ale rozsypane klocki budzą w jego brzuchu gorącą burzę. Dzięki obecności mamy, balonowym oddechom i własnemu pomysłowi chłopiec krok po kroku odzyskuje spokój. Przeczytajcie, jak pluszowy lew zostaje świadkiem małego, lecz bardzo ważnego zwycięstwa Tymka.
Booksi.es
Podgląd jest za darmo, płacisz dopiero wtedy, gdy zdecydujesz.
Stwórz taką dla swojego dzieckaZajrzyj też do innych książeczek
Zobacz wszystkie przykładyPrzeciągnij róg strony albo puknij z prawej lub z lewej
Przytrzymaj obrazek, a tekst zniknie. Puść, a wróci.
Spersonalizowane książeczki w kilka minut
Używamy plików cookie, aby zapewnić najlepsze doświadczenia na naszej stronie. Dowiedz się więcej