Booksi.es
Tryb czytania na telefonie. W wydrukowanej książce tekst nie zasłania ilustracji.
Booksi.es
TA KSIĄŻKA JEST MOJA
Olek
Olek przyszedł z Martą, Krystyną i Szarakiem przed wejście do lasu. Wysokie drzewa szumiały, a ścieżka czekała na małych gości. Marta zdjęła drewniany znaczek akcji „Opiekujemy się lasem”. — Ten znaczek dostaje troskliwy opiekun — powiedziała mama. Chłopiec przyjął go i uważnie obejrzał wyryte litery. Krystyna poprawiła znaczek, a potem pogładziła wnuka po głowie. Szarak poruszył nosem i stanął przy leśnej ścieżce. — Będę dbał o każde drzewko! — zawołał Olek. Marta uśmiechnęła się i wskazała drogę pod stary dąb. Cała czwórka ruszyła ścieżką w stronę leśnej polany.
Ścieżką od wejścia dotarli na polanę pod starym dębem. Spomiędzy gałęzi zbiegła ku nim wiewiórka Ruda. Jej ogon drżał, a łapki ściskały korę dębu. — Szukam synka Wiórka — powiedziała zmartwiona wiewiórka. Marta uklękła przy niej i spokojnie wysłuchała całej prośby. Wiórek miał czerwoną chustkę i bawił się przy młodniku. Krystyna zauważyła małe ślady biegnące przez skraj polany. Szarak przyłożył nos do ziemi i ruszył za tropem. — Znajdziemy go! — zapewnił Olek, dotykając swojego znaczka. Ruda poprowadziła przyjaciół ku śladom prowadzącym w stronę słońca.
Ścieżką od wejścia dotarli na polanę pod starym dębem. Spomiędzy gałęzi zbiegła ku nim wiewiórka Ruda. Jej ogon drżał, a łapki ściskały korę dębu. — Szukam synka Wiórka — powiedziała zmartwiona wiewiórka. Marta uklękła przy niej i spokojnie wysłuchała całej prośby. Wiórek miał czerwoną chustkę i bawił się przy młodniku. Krystyna zauważyła małe ślady biegnące przez skraj polany. Szarak przyłożył nos do ziemi i ruszył za tropem. — Znajdziemy go! — zapewnił Olek, dotykając swojego znaczka. Ruda poprowadziła przyjaciół ku śladom prowadzącym w stronę słońca.
Trop urwał się nagle przy stercie leśnych śmieci. Olek chciał ją ominąć, lecz puszki potoczyły się pod nogi. Zablokowały przejście małej Popielicy Chrupce przy starym dębie. Chrupka wychyliła głowę spomiędzy liści i poruszyła wąsami. — Marzę o czystym miejscu na gniazdo — szepnęła popielica. Marta podała worki do sprzątania lasu całej gromadce. Chłopiec zaczął zbierać puszki, a Szarak pilnował przejścia. Krystyna wkładała śmieci do worków, nie depcząc żadnych roślin. Ruda odnalazła pod stertą kolejne ślady swojego synka. Mama wskazała leśny punkt segregacji przy końcu ścieżki.
Trop urwał się nagle przy stercie leśnych śmieci. Olek chciał ją ominąć, lecz puszki potoczyły się pod nogi. Zablokowały przejście małej Popielicy Chrupce przy starym dębie. Chrupka wychyliła głowę spomiędzy liści i poruszyła wąsami. — Marzę o czystym miejscu na gniazdo — szepnęła popielica. Marta podała worki do sprzątania lasu całej gromadce. Chłopiec zaczął zbierać puszki, a Szarak pilnował przejścia. Krystyna wkładała śmieci do worków, nie depcząc żadnych roślin. Ruda odnalazła pod stertą kolejne ślady swojego synka. Mama wskazała leśny punkt segregacji przy końcu ścieżki.
Z polany donieśli pełne worki do leśnego punktu segregacji. Olek postawił swój worek przy znaku opiekunów lasu. Marta pomogła Chrupce oczyścić ostatni skrawek pod dębem. Popielica obejrzała wolne miejsce i klasnęła małymi łapkami. — Teraz zbuduję tu gniazdo — ucieszyła się Chrupka. Krystyna sprawdziła, czy żaden śmieć nie został na ścieżce. Szarak odkrył obok punktu drobne ślady wiewiórczych łapek. Prowadziły między drzewami ku leśnemu strumieniowi. — Wiórek poszedł w tę stronę! — zawołała Ruda. Przyjaciele zabrali puste worki i ruszyli za odnalezionym tropem.
Z polany donieśli pełne worki do leśnego punktu segregacji. Olek postawił swój worek przy znaku opiekunów lasu. Marta pomogła Chrupce oczyścić ostatni skrawek pod dębem. Popielica obejrzała wolne miejsce i klasnęła małymi łapkami. — Teraz zbuduję tu gniazdo — ucieszyła się Chrupka. Krystyna sprawdziła, czy żaden śmieć nie został na ścieżce. Szarak odkrył obok punktu drobne ślady wiewiórczych łapek. Prowadziły między drzewami ku leśnemu strumieniowi. — Wiórek poszedł w tę stronę! — zawołała Ruda. Przyjaciele zabrali puste worki i ruszyli za odnalezionym tropem.
Za śladami dotarli do brodu na leśnym strumieniu. Olek wszedł na kamienie i spróbował przeskoczyć szeroką wodę. Nurt spiętrzony przez gałęzie chlusnął prosto na jego ubranie. Chłopiec cofnął się, a Marta podała mu swoją rękę. Spod brzegu wynurzył się bóbr Bruno z mokrymi wąsami. — Strumień został zablokowany, pomóżcie mi — poprosił bóbr. Krystyna obejrzała odpadki uwięzione między grubymi konarami. Szarak usiadł przy wodzie i pilnował czerwonej chustki. Jej skrawek zaczepił się o gałąź przy drugim brzegu. Olek włożył rękawice opiekunów lasu i stanął przy Brunie.
Za śladami dotarli do brodu na leśnym strumieniu. Olek wszedł na kamienie i spróbował przeskoczyć szeroką wodę. Nurt spiętrzony przez gałęzie chlusnął prosto na jego ubranie. Chłopiec cofnął się, a Marta podała mu swoją rękę. Spod brzegu wynurzył się bóbr Bruno z mokrymi wąsami. — Strumień został zablokowany, pomóżcie mi — poprosił bóbr. Krystyna obejrzała odpadki uwięzione między grubymi konarami. Szarak usiadł przy wodzie i pilnował czerwonej chustki. Jej skrawek zaczepił się o gałąź przy drugim brzegu. Olek włożył rękawice opiekunów lasu i stanął przy Brunie.
W rękawicach wyciągali odpadki ze zablokowanego strumienia. Bruno odsuwał gałęzie, a Marta wkładała śmieci do worka. Krystyna uwolniła konar, który zatrzymywał dużą część wody. Nurt opadł i odsłonił bezpieczne miejsce przy brodzie. — Zrobię wam przejście — oznajmił bóbr, układając mocne gałęzie. Powstała kładka opiekunów lasu nad spokojniejszą wodą. Olek przeszedł po niej szerokimi krokami bez jednego chlupnięcia. Szarak skakał za nim, stawiając łapki przy każdym konarze. Ruda zdjęła skrawek chustki i rozpoznała zapach synka. Bruno wskazał im ścieżkę biegnącą ku słonecznemu młodnikowi.
W rękawicach wyciągali odpadki ze zablokowanego strumienia. Bruno odsuwał gałęzie, a Marta wkładała śmieci do worka. Krystyna uwolniła konar, który zatrzymywał dużą część wody. Nurt opadł i odsłonił bezpieczne miejsce przy brodzie. — Zrobię wam przejście — oznajmił bóbr, układając mocne gałęzie. Powstała kładka opiekunów lasu nad spokojniejszą wodą. Olek przeszedł po niej szerokimi krokami bez jednego chlupnięcia. Szarak skakał za nim, stawiając łapki przy każdym konarze. Ruda zdjęła skrawek chustki i rozpoznała zapach synka. Bruno wskazał im ścieżkę biegnącą ku słonecznemu młodnikowi.
Wysuszoną słońcem ścieżką przyjaciele wbiegli do leśnego młodnika. Nad drzewkami zatrzepotała sójka Pstra i usiadła na gałęzi. Ruda pokazała jej znaleziony skrawek czerwonej chustki. — Wiórka tu nie ma — powiedziała sójka, kręcąc głową. Pstra widziała go przy drzewkach przed silnym podmuchem wiatru. Wiatr porwał chustkę, a wiewiórek pobiegł za nią. Olek spojrzał między młode drzewa i zauważył czerwony koniec. Szarak ruszył ku niemu, lecz zatrzymała go porzucona siatka. Jej oczka oplatały gałązki i zamykały ptakom dostęp. Sójka wskazała skrzydłem splątane przejście przez młodnik.
Wysuszoną słońcem ścieżką przyjaciele wbiegli do leśnego młodnika. Nad drzewkami zatrzepotała sójka Pstra i usiadła na gałęzi. Ruda pokazała jej znaleziony skrawek czerwonej chustki. — Wiórka tu nie ma — powiedziała sójka, kręcąc głową. Pstra widziała go przy drzewkach przed silnym podmuchem wiatru. Wiatr porwał chustkę, a wiewiórek pobiegł za nią. Olek spojrzał między młode drzewa i zauważył czerwony koniec. Szarak ruszył ku niemu, lecz zatrzymała go porzucona siatka. Jej oczka oplatały gałązki i zamykały ptakom dostęp. Sójka wskazała skrzydłem splątane przejście przez młodnik.
Olek chwycił porzuconą siatkę obiema dłońmi i mocno pociągnął. Oczka zacisnęły się wtedy na delikatnych gałązkach młodych drzew. Chłopiec spróbował ponownie, lecz siatka naprężyła się jeszcze bardziej. Pstra zatrzepotała skrzydłami nad zamkniętym przejściem do drzewek. — Chcę tam zbudować gniazdo — wyjaśniła zmartwiona sójka. Marta przytrzymała siatkę, żeby nie szarpała młodych pędów. Szarak wsunął nos pod jedno oczko i kichnął. Ruda osłoniła gałązkę łapkami przed kolejnym mocnym ruchem. Krystyna położyła rękę na ramieniu zmęczonego wnuka. — Nie ciągnij, pokażę wam sposób — powiedziała babcia.
Olek chwycił porzuconą siatkę obiema dłońmi i mocno pociągnął. Oczka zacisnęły się wtedy na delikatnych gałązkach młodych drzew. Chłopiec spróbował ponownie, lecz siatka naprężyła się jeszcze bardziej. Pstra zatrzepotała skrzydłami nad zamkniętym przejściem do drzewek. — Chcę tam zbudować gniazdo — wyjaśniła zmartwiona sójka. Marta przytrzymała siatkę, żeby nie szarpała młodych pędów. Szarak wsunął nos pod jedno oczko i kichnął. Ruda osłoniła gałązkę łapkami przed kolejnym mocnym ruchem. Krystyna położyła rękę na ramieniu zmęczonego wnuka. — Nie ciągnij, pokażę wam sposób — powiedziała babcia.
Krystyna uniosła pierwszą gałązkę i wysunęła ją z oczka. Marta przytrzymała następną, a Olek zsunął z niej siatkę. Ruda uwalniała drobne pędy przy samym skraju młodnika. Szarak dociskał zwinięty koniec łapkami do leśnej ścieżki. — Bez pośpiechu ochronimy każde drzewko — powiedziała babcia. Pstra obserwowała pracę z gałęzi nad ich głowami. Wkrótce cała siatka leżała zwinięta przy workach do sprzątania. Sójka sfrunęła między wolne drzewka i dotknęła wybranej gałęzi. — Tędy poleciał Wiórek! — zawołała Pstra do przyjaciół. Potem poprowadziła ich ścieżką w stronę powalonego buku.
Krystyna uniosła pierwszą gałązkę i wysunęła ją z oczka. Marta przytrzymała następną, a Olek zsunął z niej siatkę. Ruda uwalniała drobne pędy przy samym skraju młodnika. Szarak dociskał zwinięty koniec łapkami do leśnej ścieżki. — Bez pośpiechu ochronimy każde drzewko — powiedziała babcia. Pstra obserwowała pracę z gałęzi nad ich głowami. Wkrótce cała siatka leżała zwinięta przy workach do sprzątania. Sójka sfrunęła między wolne drzewka i dotknęła wybranej gałęzi. — Tędy poleciał Wiórek! — zawołała Pstra do przyjaciół. Potem poprowadziła ich ścieżką w stronę powalonego buku.
Za Pstrą dotarli na ścieżkę przy powalonym buku. Ciężkie konary zasypały drogę i zasłoniły przejście między drzewami. Spod liści wysunął nos mały jeż Igła. — Nie mogę wrócić do swojej norki — powiedział jeż. Olek objął pień i spróbował odsunąć go od ścieżki. Marta pchała z drugiej strony, opierając dłonie o korę. Krystyna dołączyła do nich, lecz buk ani drgnął. Szarak zaparł się łapkami i parsknął przy wysiłku. Ruda zobaczyła za konarami kawałek czerwonej chustki. Wszyscy stanęli przy pniu i podjęli jeszcze jedną próbę.
Za Pstrą dotarli na ścieżkę przy powalonym buku. Ciężkie konary zasypały drogę i zasłoniły przejście między drzewami. Spod liści wysunął nos mały jeż Igła. — Nie mogę wrócić do swojej norki — powiedział jeż. Olek objął pień i spróbował odsunąć go od ścieżki. Marta pchała z drugiej strony, opierając dłonie o korę. Krystyna dołączyła do nich, lecz buk ani drgnął. Szarak zaparł się łapkami i parsknął przy wysiłku. Ruda zobaczyła za konarami kawałek czerwonej chustki. Wszyscy stanęli przy pniu i podjęli jeszcze jedną próbę.
Wspólne pchanie pnia nie otworzyło drogi przy powalonym buku. Olek otarł czoło i spojrzał na drobniejsze gałęzie. Krystyna przypomniała, że opieka nie zawsze wymaga wielkiej siły. — Przenieśmy to, co możemy unieść — poradziła babcia. Marta odsunęła pierwszą gałąź, nie łamiąc żadnego młodego pędu. Chłopiec podawał mniejsze konary Rudzie i Pstrze. Szarak wyciągał liście spomiędzy dwóch kawałków drewna. Pod pniem powstał bezpieczny tunel prowadzący na drugą stronę. Igła przeszedł nim do norki i wdzięcznie poruszył noskiem. Z głębi tunelu dobiegł cichy głos zaginionego wiewiórka.
Wspólne pchanie pnia nie otworzyło drogi przy powalonym buku. Olek otarł czoło i spojrzał na drobniejsze gałęzie. Krystyna przypomniała, że opieka nie zawsze wymaga wielkiej siły. — Przenieśmy to, co możemy unieść — poradziła babcia. Marta odsunęła pierwszą gałąź, nie łamiąc żadnego młodego pędu. Chłopiec podawał mniejsze konary Rudzie i Pstrze. Szarak wyciągał liście spomiędzy dwóch kawałków drewna. Pod pniem powstał bezpieczny tunel prowadzący na drugą stronę. Igła przeszedł nim do norki i wdzięcznie poruszył noskiem. Z głębi tunelu dobiegł cichy głos zaginionego wiewiórka.
Olek przecisnął się przez bezpieczny tunel pod konarami. Za bukiem zobaczył dziuplę i znajomy czerwony skrawek. Wiórek siedział w środku, cały, zdrowy i otulony chustką. — Dogoniłem ją, ale konary zamknęły drogę — wyjaśnił wiewiórek. Chłopiec podał mu rękę i pomógł zejść na ścieżkę. Ruda przebiegła przez tunel i mocno przytuliła swojego synka. Marta odetchnęła, a Krystyna pogładziła Szaraka po uszach. Wiórek podarował wybawcy żołądź znaleziony przy starym buku. — Ten żołądź jest dla ciebie — powiedział uradowany wiewiórek. Pstra wskazała skrzydłem drogę ku leśnej szkółce młodych drzew.
Olek przecisnął się przez bezpieczny tunel pod konarami. Za bukiem zobaczył dziuplę i znajomy czerwony skrawek. Wiórek siedział w środku, cały, zdrowy i otulony chustką. — Dogoniłem ją, ale konary zamknęły drogę — wyjaśnił wiewiórek. Chłopiec podał mu rękę i pomógł zejść na ścieżkę. Ruda przebiegła przez tunel i mocno przytuliła swojego synka. Marta odetchnęła, a Krystyna pogładziła Szaraka po uszach. Wiórek podarował wybawcy żołądź znaleziony przy starym buku. — Ten żołądź jest dla ciebie — powiedział uradowany wiewiórek. Pstra wskazała skrzydłem drogę ku leśnej szkółce młodych drzew.
Ścieżką od buku cała gromadka doszła do leśnej szkółki. Czekały tam młode dęby w miejscu przygotowanym dla nowych drzew. Olek wybrał jedno drzewko i ostrożnie podtrzymał jego pień. Marta osadziła korzenie, a Krystyna otuliła je ziemią. Szarak docisnął grudki łapkami, nie naruszając delikatnych gałązek. Ruda z Wiórkiem zajęli się kolejnym młodym dębem. Pstra machała skrzydłami nad sadzącymi przyjaciółmi. — Każde drzewko dostało dobre miejsce — zauważyła mama. Chłopiec dotknął drewnianego znaczka i spojrzał na szkółkę. Potem wszyscy wybrali ścieżkę prowadzącą pod stary dąb.
Ścieżką od buku cała gromadka doszła do leśnej szkółki. Czekały tam młode dęby w miejscu przygotowanym dla nowych drzew. Olek wybrał jedno drzewko i ostrożnie podtrzymał jego pień. Marta osadziła korzenie, a Krystyna otuliła je ziemią. Szarak docisnął grudki łapkami, nie naruszając delikatnych gałązek. Ruda z Wiórkiem zajęli się kolejnym młodym dębem. Pstra machała skrzydłami nad sadzącymi przyjaciółmi. — Każde drzewko dostało dobre miejsce — zauważyła mama. Chłopiec dotknął drewnianego znaczka i spojrzał na szkółkę. Potem wszyscy wybrali ścieżkę prowadzącą pod stary dąb.
Szeroką ścieżką wrócili na polanę pod starym dębem. Olek i Szarak zatańczyli wokół Rudej z odnalezionym synkiem. Wiórek podskakiwał w czerwonej chustce, trzymając mamę za łapkę. Pstra krążyła nad nimi i machała szeroko skrzydłami. Chrupka wyjrzała z czystego miejsca przeznaczonego na jej gniazdo. Bruno uderzył ogonem o ziemię, wybijając rytm całej gromadce. Igła obracał się przy dębie na krótkich łapkach. Marta z Krystyną klaskały, patrząc na wesoły taniec. — Odwiedźcie mój żołądź — poprosił Wiórek swojego wybawcę. Mały drewniany wózek czekał przy ścieżce prowadzącej do ogrodu babci.
Szeroką ścieżką wrócili na polanę pod starym dębem. Olek i Szarak zatańczyli wokół Rudej z odnalezionym synkiem. Wiórek podskakiwał w czerwonej chustce, trzymając mamę za łapkę. Pstra krążyła nad nimi i machała szeroko skrzydłami. Chrupka wyjrzała z czystego miejsca przeznaczonego na jej gniazdo. Bruno uderzył ogonem o ziemię, wybijając rytm całej gromadce. Igła obracał się przy dębie na krótkich łapkach. Marta z Krystyną klaskały, patrząc na wesoły taniec. — Odwiedźcie mój żołądź — poprosił Wiórek swojego wybawcę. Mały drewniany wózek czekał przy ścieżce prowadzącej do ogrodu babci.
Z polany przyjechali małym drewnianym wózkiem do ogrodu babci. Olek trzymał żołądź podarowany przez Wiórka na otwartej dłoni. Krystyna wybrała dla niego miejsce pośród swoich roślin. Marta przygotowała ziemię, a chłopiec ostrożnie włożył żołądź. Szarak zgarnął łapkami małe grudki na zasadzony skarb. — Teraz będziemy o niego dbali — powiedział Olek. Mama przycisnęła ziemię, żeby żołądź został bezpiecznie ukryty. Babcia ustawiła przy miejscu drewniany znaczek leśnej akcji. Chłopiec dotknął napisu „Opiekujemy się lasem” i uśmiechnął się. Cała czwórka została przy grządce, pilnując nowego miejsca.
Z polany przyjechali małym drewnianym wózkiem do ogrodu babci. Olek trzymał żołądź podarowany przez Wiórka na otwartej dłoni. Krystyna wybrała dla niego miejsce pośród swoich roślin. Marta przygotowała ziemię, a chłopiec ostrożnie włożył żołądź. Szarak zgarnął łapkami małe grudki na zasadzony skarb. — Teraz będziemy o niego dbali — powiedział Olek. Mama przycisnęła ziemię, żeby żołądź został bezpiecznie ukryty. Babcia ustawiła przy miejscu drewniany znaczek leśnej akcji. Chłopiec dotknął napisu „Opiekujemy się lasem” i uśmiechnął się. Cała czwórka została przy grządce, pilnując nowego miejsca.
Kilka tygodni później Olek przyszedł z Szarakiem do ogrodu babci. Przy zasadzonym żołędziu przykucnęli obok siebie i wstrzymali oddech. Z ziemi wyrastał zielony dębowy kiełek z małą gałązką. Chłopiec wyciągnął dłoń, lecz nie dotknął delikatnych listków. Szarak poruszył nosem i usiadł przy młodej roślinie. Marta z Krystyną stanęły przy nich, trzymając się za ręce. — Wyrósł nasz mały dąb! — ucieszył się Olek. Babcia zawiesiła drewniany znaczek na gałązce nad kiełkiem. Napis „Opiekujemy się lasem” kołysał się pośród zielonych listków. Cała czwórka patrzyła, jak małe drzewko prostowało swój pęd.
Kilka tygodni później Olek przyszedł z Szarakiem do ogrodu babci. Przy zasadzonym żołędziu przykucnęli obok siebie i wstrzymali oddech. Z ziemi wyrastał zielony dębowy kiełek z małą gałązką. Chłopiec wyciągnął dłoń, lecz nie dotknął delikatnych listków. Szarak poruszył nosem i usiadł przy młodej roślinie. Marta z Krystyną stanęły przy nich, trzymając się za ręce. — Wyrósł nasz mały dąb! — ucieszył się Olek. Babcia zawiesiła drewniany znaczek na gałązce nad kiełkiem. Napis „Opiekujemy się lasem” kołysał się pośród zielonych listków. Cała czwórka patrzyła, jak małe drzewko prostowało swój pęd.
O TEJ KSIĄŻCE
Las pełen przyjaciół
Wyruszcie z dzieckiem na pełną ruchu wyprawę, podczas której Olek, jego bliscy i królik Szarak szukają zaginionego Wiórka. Po drodze bohaterowie pomagają leśnym mieszkańcom, sprzątają śmieci, oczyszczają strumień i troszczą się o młode drzewa. Ta ciepła opowieść pokazuje, że nawet małe dłonie mogą wiele zmienić, gdy działają wspólnie z innymi. Otwórzcie książkę i sprawdźcie, ilu przyjaciół czeka w lesie!
Booksi.es
Podgląd jest za darmo, płacisz dopiero wtedy, gdy zdecydujesz.
Stwórz taką dla swojego dzieckaZajrzyj też do innych książeczek
Zobacz wszystkie przykładyPrzeciągnij róg strony albo puknij z prawej lub z lewej
Przytrzymaj obrazek, a tekst zniknie. Puść, a wróci.
Spersonalizowane książeczki w kilka minut
Używamy plików cookie, aby zapewnić najlepsze doświadczenia na naszej stronie. Dowiedz się więcej