Booksi.es
Tryb czytania na telefonie. W wydrukowanej książce tekst nie zasłania ilustracji.
Booksi.es
TA KSIĄŻKA JEST MOJA
Marysia
W imieninowy poranek Marysia stała uśmiechnięta przy drzwiach swojego pokoju. Pod nimi znalazła kartkę z życzeniami na dzień swoich imienin. — Cieszymy się, że jesteś! — przeczytała Marysia z kartki pełnej życzeń. Mała wstążka wysunęła się z kartki i prowadziła ku kuchni.
Idąc za wstążką, Marysia weszła do kuchni pachnącej ciastem na imieniny. Na jej końcu tkwił ciasny supeł, zaciśnięty w małą pętelkę. Dziewczynka chwyciła go dwoma palcami, lecz ani drgnął. — Rozwiążę cię — obiecała, próbując wsunąć pod niego mały palec. Potem uklękła przy końcu tasiemki, gotowa obejrzeć przeszkodę z każdej strony.
Idąc za wstążką, Marysia weszła do kuchni pachnącej ciastem na imieniny. Na jej końcu tkwił ciasny supeł, zaciśnięty w małą pętelkę. Dziewczynka chwyciła go dwoma palcami, lecz ani drgnął. — Rozwiążę cię — obiecała, próbując wsunąć pod niego mały palec. Potem uklękła przy końcu tasiemki, gotowa obejrzeć przeszkodę z każdej strony.
Marysia obracała supeł w palcach, szukając miejsca, które mogłoby choć drgnąć. Przyklękła przy wstążce i pociągnęła ją z całych swoich sił. — Puszczaj, uparty supełku! — zawołała dziewczynka, ciągnąc oba końce ku sobie. Pod jej kciukiem poruszyła się pętelka, która była luźna.
Marysia obracała supeł w palcach, szukając miejsca, które mogłoby choć drgnąć. Przyklękła przy wstążce i pociągnęła ją z całych swoich sił. — Puszczaj, uparty supełku! — zawołała dziewczynka, ciągnąc oba końce ku sobie. Pod jej kciukiem poruszyła się pętelka, która była luźna.
Marysia przytrzymała supeł i wsunęła paznokieć pod luźną pętelkę wstążki. Poruszyła nią ostrożnie, żeby nie zacisnąć wstążki po raz drugi. — Mam cię! — ucieszyła się dziewczynka i pociągnęła właściwy koniec wstążki. Supeł puścił, a tasiemka wyślizgnęła się z niego bez oporu. Dziewczynka pobiegła za jej końcem, który znikał za wyjściem z kuchni.
Marysia przytrzymała supeł i wsunęła paznokieć pod luźną pętelkę wstążki. Poruszyła nią ostrożnie, żeby nie zacisnąć wstążki po raz drugi. — Mam cię! — ucieszyła się dziewczynka i pociągnęła właściwy koniec wstążki. Supeł puścił, a tasiemka wyślizgnęła się z niego bez oporu. Dziewczynka pobiegła za jej końcem, który znikał za wyjściem z kuchni.
Za wstążką Marysia wybiegła do ogrodu i stanęła pod jabłonią. Jej koniec oplatał jabłko, które kołysało się nad głową dziewczynki. Podskoczyła pierwszy raz i drugi, lecz palce chwytały tylko powietrze. — Jeszcze raz! — zawołała Marysia, odbijając się z całych sił ku jabłku. Owoc wisiał za wysoko, więc dziewczynka objęła pień obiema rękami.
Za wstążką Marysia wybiegła do ogrodu i stanęła pod jabłonią. Jej koniec oplatał jabłko, które kołysało się nad głową dziewczynki. Podskoczyła pierwszy raz i drugi, lecz palce chwytały tylko powietrze. — Jeszcze raz! — zawołała Marysia, odbijając się z całych sił ku jabłku. Owoc wisiał za wysoko, więc dziewczynka objęła pień obiema rękami.
Marysia objęła pień i potrząsnęła niską gałęzią całym swoim ciałem. Gałąź drżała nad nią, a jabłko kołysało się ze wstążką. — Spadaj do mnie, jabłuszko! — poprosiła dziewczynka, obejmując pień obiema rękami. Owoc spadł obok niej, uwalniając koniec małej wstążki spod gałęzi. Mały kotek wpadł do ogrodu i zamiauczał na widok jabłka.
Marysia objęła pień i potrząsnęła niską gałęzią całym swoim ciałem. Gałąź drżała nad nią, a jabłko kołysało się ze wstążką. — Spadaj do mnie, jabłuszko! — poprosiła dziewczynka, obejmując pień obiema rękami. Owoc spadł obok niej, uwalniając koniec małej wstążki spod gałęzi. Mały kotek wpadł do ogrodu i zamiauczał na widok jabłka.
Mały kotek podbiegł do jabłka i obwąchał je różowym noskiem. Marysia przełamała owoc na kawałki, a jeden położyła przy nim. — To dla ciebie — powiedziała dziewczynka, podsuwając mu soczystą cząstkę jabłka. Kotek polizał kawałek, zamruczał i przysiadł na chwilę przy zwiniętej wstążce. Ta wskazywała furtkę, więc Marysia ruszyła ku przejściu między ogrodami.
Mały kotek podbiegł do jabłka i obwąchał je różowym noskiem. Marysia przełamała owoc na kawałki, a jeden położyła przy nim. — To dla ciebie — powiedziała dziewczynka, podsuwając mu soczystą cząstkę jabłka. Kotek polizał kawałek, zamruczał i przysiadł na chwilę przy zwiniętej wstążce. Ta wskazywała furtkę, więc Marysia ruszyła ku przejściu między ogrodami.
Idąc za wstążką, Marysia dotarła do furtki między ogrodami. Napierała na nią ramieniem, lecz przejście nie chciało się otworzyć. Podmuch wiatru poruszył furtką i zatrzasnął zaciętą klamkę przed dziewczynką. — Ojej, klamka mnie nie wpuszcza! — zawołała, naciskając ją obiema rękami. Z drugiej strony furtki pani Hania przyjrzała się zaciętej klamce.
Idąc za wstążką, Marysia dotarła do furtki między ogrodami. Napierała na nią ramieniem, lecz przejście nie chciało się otworzyć. Podmuch wiatru poruszył furtką i zatrzasnął zaciętą klamkę przed dziewczynką. — Ojej, klamka mnie nie wpuszcza! — zawołała, naciskając ją obiema rękami. Z drugiej strony furtki pani Hania przyjrzała się zaciętej klamce.
Pani Hania pokazała dziewczynce, jak chwycić upartą klamkę obiema rękami. — Unieś ją obiema rękami, a potem pchnij furtkę — poradziła pani Hania. Marysia posłuchała rady, uniosła klamkę i naparła całym ramieniem. Przejście otworzyło się, a dziewczynka uśmiechnęła się do sąsiadki. Za progiem wstążka prowadziła w głąb ogrodu, pomiędzy pachnące frezje.
Pani Hania pokazała dziewczynce, jak chwycić upartą klamkę obiema rękami. — Unieś ją obiema rękami, a potem pchnij furtkę — poradziła pani Hania. Marysia posłuchała rady, uniosła klamkę i naparła całym ramieniem. Przejście otworzyło się, a dziewczynka uśmiechnęła się do sąsiadki. Za progiem wstążka prowadziła w głąb ogrodu, pomiędzy pachnące frezje.
Przez otwartą furtkę Marysia weszła z panią Hanią do ogrodu. Wstążka leżała między frezjami, a kwiaty zagradzały do niej drogę. Próbowała sięgnąć po koniec, lecz łodygi uginały się pod dłonią. — Nie chcę ich połamać — szepnęła dziewczynka, cofając rękę od kwiatów. Pani Hania wskazała pełną konewkę stojącą przy pachnących frezjach w ogrodzie.
Przez otwartą furtkę Marysia weszła z panią Hanią do ogrodu. Wstążka leżała między frezjami, a kwiaty zagradzały do niej drogę. Próbowała sięgnąć po koniec, lecz łodygi uginały się pod dłonią. — Nie chcę ich połamać — szepnęła dziewczynka, cofając rękę od kwiatów. Pani Hania wskazała pełną konewkę stojącą przy pachnących frezjach w ogrodzie.
Marysia chwyciła pełną konewkę, chcąc podlać sobie drogę między kwiatami. Ugięła kolana i pociągnęła, lecz naczynie nie oderwało się. — Potrzebuję twojej pomocy — przyznała dziewczynka, poprawiając uchwyt w obu dłoniach. Pani Hania ujęła drugi uchwyt i stanęła przy niej. — Razem ją uniesiemy bez kłopotu — zapewniła sąsiadka, zginając swoje kolana.
Marysia chwyciła pełną konewkę, chcąc podlać sobie drogę między kwiatami. Ugięła kolana i pociągnęła, lecz naczynie nie oderwało się. — Potrzebuję twojej pomocy — przyznała dziewczynka, poprawiając uchwyt w obu dłoniach. Pani Hania ujęła drugi uchwyt i stanęła przy niej. — Razem ją uniesiemy bez kłopotu — zapewniła sąsiadka, zginając swoje kolana.
Marysia i pani Hania podniosły konewkę, każda trzymając jeden uchwyt. Przechylały ją nad frezjami, a spragnione kwiaty piły wodę z niej. Łodygi uniosły się, więc wstążka wysunęła się bez łamania kwiatów. — Jest wolna! — ucieszyła się Marysia i wyjęła ją spomiędzy frezji. Tasiemka pobiegła ku tarasowi, więc obie ruszyły za jej końcem.
Marysia i pani Hania podniosły konewkę, każda trzymając jeden uchwyt. Przechylały ją nad frezjami, a spragnione kwiaty piły wodę z niej. Łodygi uniosły się, więc wstążka wysunęła się bez łamania kwiatów. — Jest wolna! — ucieszyła się Marysia i wyjęła ją spomiędzy frezji. Tasiemka pobiegła ku tarasowi, więc obie ruszyły za jej końcem.
Za uwolnioną wstążką Marysia weszła z sąsiadką na taras przy domu. Rodzina i przyjaciele czekali na nią, uśmiechnięci przy małym torcie. Kolorowe świeczki płonęły na torcie przy bukieciku frezji dla Marysi. — Niespodzianka z okazji imienin! — zawołali bliscy, wyciągając ręce ku dziewczynce. Marysia klasnęła, po czym nabrała powietrza przed płonącymi świeczkami.
Za uwolnioną wstążką Marysia weszła z sąsiadką na taras przy domu. Rodzina i przyjaciele czekali na nią, uśmiechnięci przy małym torcie. Kolorowe świeczki płonęły na torcie przy bukieciku frezji dla Marysi. — Niespodzianka z okazji imienin! — zawołali bliscy, wyciągając ręce ku dziewczynce. Marysia klasnęła, po czym nabrała powietrza przed płonącymi świeczkami.
Marysia pochyliła się nad tortem, trzymając policzki pełne powietrza. — Zdmuchnę je wszystkie! — zapowiedziała dziewczynka, kierując oddech ku kolorowym świeczkom. Płomyki zatańczyły, zmalały i zgasły jeden po drugim na torcie. Rodzina i przyjaciele zaklaskali, a ona wyprostowała się uśmiechnięta. Przy bukieciku frezji czekały już wyciągnięte ku niej ręce bliskich.
Marysia pochyliła się nad tortem, trzymając policzki pełne powietrza. — Zdmuchnę je wszystkie! — zapowiedziała dziewczynka, kierując oddech ku kolorowym świeczkom. Płomyki zatańczyły, zmalały i zgasły jeden po drugim na torcie. Rodzina i przyjaciele zaklaskali, a ona wyprostowała się uśmiechnięta. Przy bukieciku frezji czekały już wyciągnięte ku niej ręce bliskich.
Rodzina i przyjaciele wręczyli Marysi bukiecik pachnących frezji na jej imieniny. — Cieszymy się, że jesteś! — zawołali bliscy, otaczając dziewczynkę serdecznymi uśmiechami. Marysia przycisnęła kwiaty do serca i spojrzała na każdą twarz. — Ja też się cieszę, że jesteście — odpowiedziała im wzruszona solenizantka. Gdy świętowanie dobiegło końca, chwyciła wstążkę i ruszyła ku swojemu pokojowi.
Rodzina i przyjaciele wręczyli Marysi bukiecik pachnących frezji na jej imieniny. — Cieszymy się, że jesteś! — zawołali bliscy, otaczając dziewczynkę serdecznymi uśmiechami. Marysia przycisnęła kwiaty do serca i spojrzała na każdą twarz. — Ja też się cieszę, że jesteście — odpowiedziała im wzruszona solenizantka. Gdy świętowanie dobiegło końca, chwyciła wstążkę i ruszyła ku swojemu pokojowi.
Marysia wbiegła do swojego pokoju, niosąc wstążkę, kartkę i frezje. Przy drzwiach zawiesiła kartkę z życzeniami razem z małą wstążką. Potem musnęła je bukiecikiem, a kwiaty poruszyły się przy słowach. — Cieszą się, że jestem — szepnęła Marysia, tuląc frezje do serca.
Marysia wbiegła do swojego pokoju, niosąc wstążkę, kartkę i frezje. Przy drzwiach zawiesiła kartkę z życzeniami razem z małą wstążką. Potem musnęła je bukiecikiem, a kwiaty poruszyły się przy słowach. — Cieszą się, że jestem — szepnęła Marysia, tuląc frezje do serca.
O TEJ KSIĄŻCE
Imieniny Marysi
Imieninowy poranek Marysi zaczyna się od kartki z życzeniami i tajemniczej wstążki. Podążając jej śladem, dziewczynka rozwiązuje kolejne trudności, pomaga pani Hani i dzieli się jabłkiem z małym kotkiem. Dokąd zaprowadzi ją wstążka i kto czeka na jej końcu? Otwórzcie książkę i odkryjcie niespodziankę razem z Marysią!
Booksi.es
Podgląd jest za darmo, płacisz dopiero wtedy, gdy zdecydujesz.
Stwórz taką dla swojego dzieckaZajrzyj też do innych książeczek
Zobacz wszystkie przykładyPrzeciągnij róg strony albo puknij z prawej lub z lewej
Przytrzymaj obrazek, a tekst zniknie. Puść, a wróci.
Spersonalizowane książeczki w kilka minut
Używamy plików cookie, aby zapewnić najlepsze doświadczenia na naszej stronie. Dowiedz się więcej